transport paczek niestandardowych 2522.12.2018

Podsumowanie roku 2018

Obsługujemy klientów tak, jak sami chcielibyśmy być obsłużeni

Proszę o krótkie podsumowanie mijającego roku w liczbach, zwłaszcza w kontekście wzrostu zatrudnienia i liczebności własnej floty transportowej.

Rok 2018 był bardzo ciekawy i dynamiczny. Podsumowanie w liczbach? Proszę bardzo – to one pokazują czy ten rok był lepszy czy gorszy od poprzedniego. To liczby wskazują, które z naszych decyzji  były trafne, a które chybione. Warto o tym pamiętać, aby nie popełniać błędów w przyszłości. Otóż, w mijającym roku zwiększyliśmy zatrudnienie o dokładnie 50 etatów, zakupiliśmy 20 nowych podwozi marki DAF, a także 20 naczep i 20 przyczep, tu był podział dostawców na Gniotpol i Wecon, powiększyliśmy grupę klientów, pozyskaliśmy do współpracy nowych podwykonawców. Poza tym otworzyliśmy oddział w Poznaniu, z którym wiążemy wielkie nadzieje. Tyle krótkiego podsumowania… Dodam tylko, że jako Vesta Polska odnotowujemy od trzech lat coroczny wzrost obrotów na poziomie 30-40 procent

Vesta Logistic Company przyjęła taki model rozwoju biznesu, że otwiera kolejne biura w europejskich krajach – tam, gdzie działają kluczowi klienci. Czy ta ekspansja trwa nadal?

Otwieranie biur lokalnych jak najbliżej naszych najważniejszych klientów ma swoje uzasadnienie. Dzięki temu dobrze poznajemy specyfikę ich produktów i produkcji (co jest nie mniej ważne) i wiemy w jakich „rękawiczkach” podejść do obsługi logistycznej każdej firmy. Takie działanie pozwala tworzyć lokalnie nowe rozwiązania, które w razie potrzeby można zaimplementować na innych rynkach. Zatrudniamy tam miejscowych specjalistów, którzy znają specyfikę lokalnego rynku i mentalność ludzi. Szukamy ludzi, których myślenie jest bliskie naszemu i identyfikują się z wyznawanymi przez VESTA wartościami. Wracając do liczb: mamy dwa biura w Hiszpanii (Barcelona, Madryt) oraz po jednym w Niemczech (Berlin), Holandii (Doetinchem) i Turcji (Stambuł). Mamy również biura w Rosji (35 placówek w różnych lokalizacjach aż po Władywostok), Kazachstanie (8 biur) i na Ukrainie. W tym roku otworzyliśmy nowe placówki w Wenezueli i Kolumbii, co oznacza ekspansję na kontynent południowoamerykański. Wróćmy jednak na nasze podwórko – główna siedziba firmy Vesta Polska znajduje się w Błonie pod Warszawą (z magazynem wysokiego składowania o powierzchni 6600 metrów kwadratowych), a ponadto działają biura w Warszawie i Poznaniu.

Z jakich branż wywodzą się Państwa najwięksi klienci?

Staramy się współpracować z firmami, które dobrze sobie radzą na rynku nie tylko w czasie prosperity, ale i kryzysu. To są najczęściej globalni producenci dóbr szybko zbywalnych lub opakowań do nich. Najciekawszy nasz segment to środki higieny, a to oznacza przewozy lekkich ładunków o dużej objętości. Pod tym kątem zakupiliśmy do tej pory 80 zestawów przestrzennych o kubaturze 120 metrów sześciennych, mogących przewieźć 38 europalet o masie 24 ton. Na marginesie, spodziewam się, że za parę lat Rosja będzie największym w Europie producentem papieru toaletowego i innych środków higieny. Tamtejsi producenci będą musieli przerzucić tę olbrzymią masę towarową na Zachód i tutaj będzie duże pole do popisu dla firm takich jak nasza.

Jakie miejsce w wachlarzu świadczonych przez firmę Vesta Polska usług zajmuje transport drogowy? Chodzi mi zwłaszcza o procentowy jego udział w generowaniu przychodu firmy.

Rośniemy w siłę, budujemy nowe struktury i aspirujemy do tego, aby zostać liczącym się graczem na rynku TSL. Jeszcze działamy w zbyt małej skali, a to ona „czyni mistrza”, żeby można było powiedzieć o nas “operator logistyczny”. W każdym razie apetyt na rozwój mamy olbrzymi. Jako Vesta Polska oferujemy transport własny, spedycję z kontraktowymi przewoźnikami i usługi magazynowa w obiektach wysokiego składowania w Błoniu i Tomaszowie Mazowieckim. Transport jest w grupie stosunkowo młodym biznesem (w Polsce pierwsze pojazdy kupiliśmy w 2013 roku), ale perspektywicznym. Jak wspominałem wcześniej, dziś mamy 80 zestawów ciężarowych, a jeszcze przed kryzysem chcemy zwiększyć liczebność floty do 100 sztuk. Na tym nie koniec. Dzisiaj transport generuje 40% obrotu firmy, a w przyszłości jego udział na pewno się zwiększy.

Wspomniał Pan o nadchodzącym kryzysie. Skąd ta pewność?

Wszyscy nasi klienci prognozują zbliżające się spowolnienie gospodarcze, chociaż nie są jednomyślni w ocenie, kiedy ono nastąpi. To może zależeć od branży. W każdym razie bierzemy to pod uwagę, ale spokojnie patrzymy w przyszłość, bo nasza spółka bazuje na współpracy z firmami reprezentującymi zrównoważone branże, odporne na wstrząsy. Dość powiedzieć, że tegoroczny lipiec, który z reguły bywa słabszy, bo to przecież sezon wakacyjny, tym razem był jednym z rekordowych miesięcy mijającego roku pod względem osiągniętego obrotu i wypracowanego dochodu. Udało się to między innymi dzięki posiadaniu własnej floty pojazdów, ale jeszcze w większym stopniu dzięki wielkiemu zaangażowaniu naszej załogi, której chcę za to serdecznie podziękować. Dodam, że będziemy zwiększać zatrudnienie, również w pionie obsługi biurowej, która ma liczyć około 100 osób.

Na ile dynamiczny będzie rozwój własnej floty? W jakie typy pojazdów/zestawów i jakich marek zamierzacie Państwo inwestować?

W kolejnych latach chcemy kontynuować inwestycje w rozbudowę floty własnej. Plan zakłada osiągnięcie poziomu 250 zestawów do 2023 roku, a docelowo 300 sztuk. Będą to nadal zestawy przestrzenne do przewozu ładunków objętościowych. Co do preferowanych marek, odpowiem tak: cena musi odzwierciedlać jakość środka transportu, zastosowanej w nim techniki. Muszą być to pojazdy tanie w eksploatacji i niezawodne. Nie możemy doprowadzić do tego, że nasi klienci będą rozważać, czy lepiej zapłacić nam za usługę czy oddać zlecenie w inne ręce.

Od dawna mówi się o dużym niedoborze zawodowych kierowców w polskim transporcie. Jak Vesta Polska radzi sobie z tym problemem?

Oczywiście znam te statystyki, czytam artykuły na ten temat. Podobno w Polsce brakuje dziś około 100 tysięcy kierowców, a będzie jeszcze gorzej. Szczerze powiedziawszy ten problem nas nie dotyka, nie odczuwamy niedoboru kierowców. Użytkujemy 80 zestawów przestrzennych i mamy do nich obsadę liczącą 102 kierowców. Uważam, że są to najlepsi fachowcy na polskim rynku. Duża grupa, licząca 38 osób, otrzymała w zeszłym miesiącu dodatkową premię uznaniową w wysokości „500+” za oszczędną i bezpieczną jazdę. Każda z naszych ciężarówek w pojedynczej obsadzie pokonuje przeciętnie w miesiącu dystans ponad 12 tysięcy km, a spalanie wynosi średnio 24 litrów na 100 km. W zeszłym miesiącu nasza flota wykonała łącznie dwudziestopięciokrotne okrążenie kuli ziemskiej. Jestem dumny ze swoich kierowców i składam im serdeczne podziękowanie za ciężką pracę. Wierzę, że są zadowoleni z warunków zatrudnienia i zarobków. Liczę na to, że nie rozglądają się za nowym pracodawcą, ha, ha, ha…

Firma działa na polskim rynku transportowym od 13 lat. Jak w tym czasie się zmienił? Czy można mówić o jego ucywilizowaniu się?

Rynek transportu drogowego, jak wszystko na tym świecie, podlega ewolucji. Jednak stawki frachtowe stoją w miejscu – w roku 2018 są zbliżone do tych z 2008, a w niektórych przypadkach wręcz identyczne. A przecież minęło 10 lat, wzrosła w tym czasie cena paliwa, podobnie jak kursy głównych walut. Oznacza to konieczność optymalizacji biznesu, wzrostu wydajności, poszukiwania oszczędności. Wracając do rynku – dużo zmieniło się na plus, na przykład wzrosło bezpieczeństwo przewozów, poszanowanie dla środowiska, technika środków transportu stała się bardziej wyrafinowana i nastawiona na ekonomikę eksploatacji i optymalizację czasu pracy kierowców. Jednocześnie w wielu dziedzinach, na przykład bezpieczeństwa ruchu drogowego, jest jeszcze dużo do zrobienia.

Jak Vesta Polska wygrywa walkę o klientów? Jaka jest Państwa recepta na odniesienie rynkowego sukcesu?

Nie ma w tym żadnego sekretu. Klienci nam płacą za wykonanie na jak najwyższym poziomie usługi transportowej/magazynowej/celnej, a my robimy wszystko żeby sprostać ich oczekiwaniom. Mówiąc obrazowo – staramy się obsłużyć każdego klienta tak, jak sami chcielibyśmy być obsłużeni, na przykład przez kelnera w restauracji. Jeśli dobrze się spisze –  kelner dostanie napiwek, więc aby zarobić ekstra, musi wykonać swoją usługę na najwyższym poziomie. Inaczej mówiąc – za przeciętność dostaje się przeciętne wynagrodzenie. Do każdego zapytania skierowanego do nas przez klienta, nawet najbardziej nietypowego, podchodzimy z powagą i zastanawiamy się, czy możemy podjąć się realizacji specyficznego zlecenia. Po prostu szukamy nowych rozwiązań. A satysfakcja klienta jest dla nas najważniejsza. Ale co ja się mądrzę, przecież wszystkie podręczniki biznesu mówią, że warunkiem osiągnięcia sukcesu jest wnikliwa obserwacji poczynań konkurencji, dążenie do optymalizowania procesów i czasu pracy oraz wprowadzanie innowacji.

Firma oferuje nie tylko klasyczny transport ładunków spaletyzowanych, ale także specjalistyczne przewozy np. ładunków niebezpiecznych, sypkich, płynnych, nienormatywnych… Które z nich w mijającym roku cieszyły się największą popularnością?

Widzimy wyraźnie wzrost przewozów towarów niebezpiecznych (ADR różnych klas, w tym najwyższych). Każdą zmianę na rynku najszybciej widać w logistyce. Dobra koniunktura ekonomiczna w Polsce i u naszych sąsiadów napędza konsumpcjonizm, a to oznacza na przykład chęć odpalania fajerwerków nie tylko na Sylwestra, ale i przy wielu innych okazjach. A fajerwerki są umieszczone w tej samej klasie ADR co broń palna. Daje się również zauważyć zwiększenie udziału transportów nienormatywnych w całości naszych przewozów, ale nie jestem pewny, czy można tu mówić o tendencji rynkowej.

Na koniec chciałbym życzyć Państwu i Państwa czytelnikom w Nowym 2019 Roku więcej optymizmu, radości, spokoju ducha i spełnienia marzeń.

Rozmowę z Prezesem Zarządu Witalijem Rudnickim przeprowadził Cezary Bednarski z etransport.pl